środa, 6 sierpnia 2014

Na przedmieściach Atlanty


     Plum, plum, plum ... krople deszczu spływały po szybie, a ja marzycielsko wpatrywałam się w niebo. Często siedzę przy oknie lub leże w ogrodzie i podziwiam zadziwiające kształty chmur. Ciekawe czy można je dotknąć czy jest to tylko gęsty smog. I ciekawe czy gdzieś wysoko ponad nimi naprawdę istnieje drugie życie.

     Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi, zbiegłam na dół. Tata właśnie wrócił z pracy. Na rękach miał dwie pizze, które zabrałam do kuchni. Chwyciłam nóż, ukroiłam nam po kawałku, a do szklanek wlałam trochę gazowanego napoju. Po skończonym posiłku rozeszliśmy się – tata poszedł spać, a ja wróciłam do pokoju.

     Rzadko razem coś robimy, prócz jedzenia obiadów. Od kiedy mama zmarła, tata zgubił wszelkie emocje. Czasem zażartuję, ale to nie to samo co kiedyś. Jeszcze rok temu był najlepszym komikiem pod słońcem, przysięgam! Mama również miała poczucie humoru i zawsze umiała mnie pocieszyć. Teraz jestem zdana na siebie. Na szczęście mam prawdziwą przyjaciółkę Charlie, na którą mogę liczyć w każdej chwili.

     Po deszczowym poranku, około trzeciej w południe wyszło słońce. Zmieniłam domowe dresy na czarne jeansy, zarzuciłam krwisto czerwoną koszulę w krate i założyłam wynoszone już trampki. Odkluczając drzwi usłyszałam głos z salonu.

  • Gdzie idziesz? - zapytał tata.
  • A ty nie śpisz? - zdziwiłam się.
  • Pytałem o coś.
  • Idę do Charlie, wrócę wieczorem.

     Gdy szłam ścieżką wzdłuż drogi do przyjaciółki, dorwał mnie deszcz. Cały czas przyspieszałam i po chwili zaczęłam biec. Kilka minut później byłam już na miejscu. Przywitałam się ze wszystkimi i ruszyłam na górę, do pokoju Charlie. Często tu przesiaduję. Jestem tu rano przed szkołą, a potem po obiedzie do wieczora. Kolejne kilka godzin spędziłyśmy na robieniu szkolnego projektu, śmianiu się, oglądaniu TV i małych ploteczkach o nowym chłopaku w naszej szkole. Jest bardzo przystojny, ma ten błysk w oku i dobrze się uczy, nie to co inni.
  • Może kiedyś podwiezie cie do szkoły, w sumie nie ma daleko – żartowała sobie Charlie.
  • Jak to?
  • Widziałam go dziś rano jak wyjeżdżał swoim motorem z tej samej ulicy co przylepa, pewnie mieszka tam.
  • No to jest już zaklepany.
     Przylepa to jedna dziewczyna z naszej szkoły. Nazwaliśmy ją tak, bo klei się do każdego chłopaka. Uważa się za księżniczkę i każdy ma jej usługiwać. Jej rodzice prowadzą własną firmę, więc ona dostaje co tylko zechce. Nawet chłopaków w szkole.
  • Cholera! Zaraz wybije 9! Muszę lecieć. Jeszcze nie zrobiłam matmy. Zobaczymy się rano w szkole. Narazie!
Wybiegłam, żegnając się z progu. Gdy dotarłam do domu, zauważyłam kartkę na stole.

"Miałaś być o 18. Nie myśl, że ominie Cię jutro kara. Tata"

Wzięłam prysznic, wrzuciłam książki do torby i włączyłam TV, jednak po chwili już spałam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz